Kultura

Douglas Kennedy: "Dzięki moim rodzicom zostałem pisarzem"

Autor "Człowieka, który chciał żyć swoim życiem" i "Pogoń za szczęściem" powraca ostatecznie z "tą chwilą". Douglas Kennedy zwierza się maria francji w tej niemożliwej miłości historii w podzielonym Berlinie.

Dlaczego Berlin na tę nową powieść?
Jestem dzieckiem zimnej wojny i uzależnionego od podróży. W wieku 19 lat uwielbiałem chodzić po Europie. I odkryłem, że to miasto przecięte na pół, to było strasznie fascynujące. Wróciłem tak bardzo, że kupiłem tam mieszkanie. I chciałem opowiedzieć historię podzielonej pary w podzielonym mieście przed upadkiem muru.

Czy historie miłosne zawsze kończą się źle?
W książkach często, czasami w życiu. Żyłem 25 lat z żoną, rozwodziliśmy się. Największa zdrada często jest przeciwko sobie, wszyscy mamy stronę autodestrukcyjną. Ale musimy próbować, zawsze i zawsze, być po stronie wolności. I mam dwoje dzieci, które uwielbiam.

Co chciałbyś im udostępnić?
To życie jest jak muzyczna fraza Mozarta, w tym samym jest radość i smutek. Ten jest odpowiedzialny za własne szczęście.

Jakim jesteś dzieckiem?
Urodziłem się, wychowałem na Manhattanie. Co za prezent. To było bardzo otwarte, brutalne, niebezpieczne, bohemy miejsce, które bardzo się zmieniło. Jestem New Yorkerem, zanim będę Amerykaninem. Często chodziłem do kina, chciałem być reżyserem. W wieku 12 lat byłem fanem Jacquesa Rivette'a, Chabrola, Rohmera, Truffauta. Czytam ich recenzje. Byłem dobrym uczniem. Mój ojciec był bardzo konserwatywny, chciał, abym został prawnikiem. Więc zacząłem robić teatr.

Co trzymałeś od tego dzieciństwa?
Nigdy nie ma prawdziwej przerwy w dzieciństwie. Zawsze czuję się trochę nieswojo i nadal nie lubię być pod presją innych.

Pamięć?
Nieudane małżeństwo moich rodziców uczyniło mnie bardzo nieszczęśliwym. To nieszczęście było moim szczęściem, w końcu dzięki nim stałem się pisarzem. Uciekałem, chodząc do bibliotek, kin, do teatru. To były moje schronienia. Bardzo szybko wyszedłem z domu, aby wybrać się do teatru w Dublinie.

Pismo pojawiło się później?
Szybko zdałem sobie sprawę, że nie jestem ani Patrice Chéreau, ani Peter Brook. Napisałem też kilka przeciętnych utworów, w tym jeden w Londynie, który był prawdziwym piecem. Potem napisałem podróżniczy i wreszcie powieści.

Francja bardzo cię przywitała?
Znam prawdziwy sukces we Francji i to jest wspaniałe. Philip Roth też o tym wie. To bardzo ciekawe. W ostatnich latach nie miałem nawet domu wydawniczego w Stanach Zjednoczonych, to jest jak rana, frustracja. Po prostu znalazłem jedną, przyjemność znów zobaczyć moje powieści. Musisz wiedzieć, jak zaakceptować to życie w kolejce górskiej.

"Kobieta z V" stała się filmem (wydany 16 listopada), uczestniczyłeś?
Wcale nie, mogę pisać skrypty. Tam reżyser Paweł Pawlikowski był jedynym mistrzem na pokładzie.

Z żalem?
Uwielbiam muzykę, chciałbym być dyrygentem, mieć ten kontakt z publicznością, aby stworzyć niezwykły dźwięk z orkiestrą. Miałem okazję zobaczyć Karajana w Berlinie. Niezwykły moment.

Sen?
Napisz ponownie grę. Mam pomysł, pójdę po kolejną powieść.

Sekret, aby zachować formę?
Chciałbym lepiej spać i uprawiać sport, nadal chcę stracić 5 kilo i podwójny podbródek. Ważne jest, proszę. Pisarz niekoniecznie jest starym samotnym niedźwiedziem zamkniętym w jego myślach.

Twoje ulubione miejsca?
Mój dom w Maine, tam jest morze, spokój. A potem także moje małe "nisze" w Berlinie, Londynie, Paryżu, w pobliżu kanału St Martin, w jego tętniących życiem dzielnicach i wciąż popularne wśród małych restauracji, sklepów ...

Twoje ulubione zdanie?
"Zobaczymy". Często mówię to mojej córce: "Zobaczymy", to jest otwarcie, to jest życie!

Ta chwila, 491 stronBelfond.

Obejrzyj wideo: Z "Symfonią Szansy" Douglas Kennedy rozpoczyna trylogię

Popularne Wiadomości

Kategoria Kultura, Następny Artykuł

Jak wygląda nowa Katherine Pancol?
Kultura

Jak wygląda nowa Katherine Pancol?

Pytanie już działa w pętli. Jak więc nowy Pancol? Zaskakujące! Wiedzieliśmy już, że mężczyźni i kobiety byli zabawnymi zwierzętami, wystarczyło zanurzyć się (jak miliony czytelników na całym świecie) w jego trylogii. Ten, w którym krokodyle mają żółte oczy, gdzie żółwie walczą, a wiewiórki są smutne w Central Parku w poniedziałek.
Czytaj Więcej